Detale, które sprawią, że Twoje mieszkanie zamieni się w przytulny i świąteczny zakątek

8 grudnia 2020Aleksandra

Przyznaję się już na wstępie, że mam świra na punkcie wszechobecnego, świątecznego klimatu. Od początku listopada przebieram nogami i z niecierpliwością oczekuję na „ten dzień”, kiedy odsłuchanie „Have Yourself a Merry, Little Christmas” nie będzie uznane za wariactwo ; )

Michael Buble ma dyżur w naszym domu już od pierwszego dnia grudnia. Żadna inna płyta nie jest w stanie jej przebić. Słuchając jego utworów, mam przed oczami niewielki, drewniany domek z kominkiem, otulony śniegiem i lampkami z ciepłym światłem. Taki, w którym mieszkają ludzie przepełnieni miłością. Wyobrażam sobie jak zapach piekącego się, drożdżowego makowca miesza się z zapachem świerku. Widzę jak w zaparowanych oknach odbija się blask ozdób choinkowych. W środku panuje przedświąteczne zamieszanie. Dzieci wcierają farbki w świeżo umytą podłogę, tata ukradkiem próbuje przedostać się z prezentami do skrytki, a mama w pośpiechu przeszukuje szufladę w poszukiwaniu przyprawy do świątecznego barszczu. Ten domek widzę w swojej wyobraźni już od kilkunastu lat. Obiecuję sobie, że kiedyś zamieszkam w nim ze swoją rodziną.

Ależ się rozmarzyłam! A teraz jak już wszyscy poczuliśmy odrobinkę świątecznego klimatu to zapraszam Was do naszego mieszkania. Rozgośćcie się : )

Tak, dobrze widzicie. Mamy już choinkę! Jest z nami od piątku. To najwspanialszy dodatek do mieszkania na całym świecie. W tym roku wybrałam jodłę kaukaską, lampki z ciepłym światłem (wybaczcie, ale innych nie uznaję) i złoto-czerwone dodatki. Osobiście uwielbiam to połączenie barw na choinkach. Od razu czuję ciepełko. Zimne kolory w połączeniu ze świątecznymi dodatkami kompletnie nie tworzą przytulnego klimatu. Także błagam, wystrzegajcie się ich!

W tym roku miałam małego pomocnika 🙂

Postanowiliśmy ograniczyć ilość szklanych ozdób. Na naszej choince znalazły się złote dzwoneczki, mini bombki, ciepłe lampki na transparentnym druciku i drewniane, ręcznie malowane figurki. Może dołożę jeszcze małe pierniczki?

Ah no i zapomniałabym o wisience na torcie. Choinka bez gwiazdki na czubku to przecież nie choinka! ; )

Franek stwierdził, że te brokatowe najlepsze.

„Czy jak zabiorę im jedną to się zorientują?”

Przepiśniki póki co „udają” prezenty pod choinką. Idzie im całkiem nieźle, ale niestety muszą jutro ruszyć w drogę do swoich nowych domków.

Oczywiście nie obeszłoby się bez świątecznej playlisty. Odpowiednio dobrana muzyka jeszcze bardziej „upiększy” Wasze wnętrze. Ja w tym roku zapętlam:

  1. Ryszard Rynkowski – Dziś nadzieja rodzi się
  2. Czerwone Gitary – Dzień jeden w roku
  3. Edyta Górniak, Krzysztof Antkowiak – Pada śnieg
  4. De Su – Kto wie?
  5. Krzysztof Kijański – Od Świąt do Świąt
  6. Kayah – Ding Dong
  7. Michael Buble – It’s Beginning to Look a Lot Like Christmas
  8. Michael Buble – Have Yourself a Merry Little Christmas
  9. Tabb, Sound’n’Grace – Nadzieja
  10. Chris Rea – Driving Home for Christmas

Posłuchajcie tych utworów podczas pałaszowania mandarynek. To dopiero magia Świąt! hahah

Jeśli chcecie, aby Wasze mieszkanie zamieniło się w przytulny zakątek to nie możecie zapomnieć o poduszkach ze świątecznym akcentem. Oczywiście nie trzeba od razu kupować całych poduszek. Wystarczy wymienić poszewki. W tym roku kupiłam przepiękne w H&M Home.

Gwiazda, którą widzicie w tle jest z IKEI. Mamy jeszcze taką białą, ażurową (patrz drugie zdjęcie). Są przepiękne. Fajne jest to, że producent dorzuca żarówki, które świecą ciepłym światłem.

Lampion i lampa również są z IKEI.

Franciszek szybko się rozgościł 🙂

Kolejny atrybut przytulnego mieszkania to zapach świątecznej herbaty. Jak już wiecie, uwielbiam napar z imbiru i najchętniej zamieniałabym w niego każdą herbatę. Tym razem w ramach współpracy z marką Czas na Hebratę, testuję ich zimowe klasyki. Najbardziej przypadła mi do gustu Winter Chai. Ma w sobie wszystko co kocham: hibiskus, jabłka, gruszki, cząstki pomarańczy, cynamon, śliwki i goździki. Napar bez wątpienia pachnie jak święta i ma cudny kolor.

Nie byłabym sobą, gdybym nie wypełniła kubka cytrusami (pomarańcza, mandarynka, cytryna), imbirem i miodem. Czujecie już ten zapach?

Na sam koniec zostawiłam największy klasyk – pachnące świece. Nie wiem jak Wy, ale ja mogłabym kupować je na kilogramy. Tata zaraził mnie miłością do świec. W naszym domu rodzinnym zawsze było ich dużo. Światło ognia niesamowicie mnie wycisza i odpręża. Jak kiedyś nie wyjdzie mi z własną restauracją to zostanę świeczkarzem hahah

Świeczka Christmas Eve, którą widzicie na zdjęciu powyżej, jest z H&M Home.

Ostatnio w IKEI upolowałam również cudowną świecę z limitowanej kolekcji Bena Gorhama. Jak tylko je zobaczyłam to przepadłam. Mój mąż kręcił tylko głową i wzrokiem szukał drzwi z napisem „WYJŚCIE Z LABIRYNTU”. No cóż, faceci nie rozumieją jak ważne w życiu są piękne świece ; )

Zapachy mają silny wpływ na nasz nastrój i emocje. Unoszący się w powietrzu aromat cynamonu może sprawić, że poczujemy atmosferę związaną ze świętami. Zapach sosen i ogniska przywołuje myśli o niezapomnianych wakacjach, a powiew świeżo wypranej pościeli może sprowadzić nas z powrotem do domu rodzinnego. To, co odczuwają nasze zmysły ma ogromną moc przywoływania wspomnień i wpływa na to, że dobrze czujemy się w danym miejscu. Ta właśnie wiedza była inspiracją przy tworzeniu kolekcji OSYNLIG, która powstała we współpracy z Benem Gorhamem, twórcą luksusowych zapachów i założycielem domu mody Byredo.

http://biuroprasowe.ikea.pl

Moje Centrum Zarządzania Światem 🙂

I najważniejszy „detal”, bez którego to wszystko nie miałoby żadnego znaczenia – Mój mały Elfik <3

Mam nadzieję, że mój post trochę Was otulił dobrą energią. Napiszcie mi koniecznie, bez czego Wy nie wyobrażacie sobie przytulnego wnętrza.

Spokojnego wieczoru.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

15 + 11 =

Poprzedni post Następny post