Dieta mamy karmiącej, czyli aktualny temat z szerzącą się nieaktualną wiedzą. Wywiad z położną, specjalistką od laktacji – Aleksandrą Kopras + moje doświadczenie

29 czerwca 2020Aleksandra

Dzisiejszy post powstał przy współpracy z położną Aleksandrą Kopras (Zaufaj Położnej, Gdynia), która uratowała moje „laktacyjne życie” po wyjściu ze szpitala. Temat odżywiania się podczas karmienia piersią interesował mnie jeszcze przed zajściem w ciążę. Jak pewnie większość z Was już wie, ukończyłam studia podyplomowe z psychodietetyki. Na jednym z wykładów omawialiśmy szczegółowo jak powinna wyglądać prawidłowa dieta ciężarnych oraz mam karmiących. Nie ma w niej miejsca na przedziwne restrykcje i eliminacje większości produktów spożywczych. Oczywiście mówimy tu o karmieniu zdrowych dzieci, bez alergii pokarmowych.

Podczas spotkań z Panią Aleksandrą rozmawiałyśmy sporo o odżywianiu. Ucieszyłam się, że w końcu ktoś ma na ten temat wiedzę. Postanowiłam, że poproszę ją o udzielenie krótkiego wywiadu. Pani Ola z wielką chęcią się zgodziła, ponieważ (jak napisała) „jest to aktualny temat z szerzącą się nieaktualną wiedzą”. Pozwoliłam sobie umieścić jej słowa w tytule tego posta.

Jak to jest u mnie

Zachodząc w ciąże miałam przekonanie, że ta wiedza nie jest już niczym odkrywczym. Byłam pewna, że moje zachowania nie będą w żaden sposób kontrowersyjne. Okazało się, że są. I to jak! Wiele razy musiałam tłumaczyć się z tego, że jem. Jem prawie wszystko. Osoby z mojego bliskiego otoczenia dopytywały z troską czy unikam kwaśnego, czy piję bawarkę na pobudzanie laktacji. Dociekały, czy na pewno pamiętam o trzymaniu lekkostrawnej diety. Wtedy zrozumiałam, że ten temat wciąż jest kontrowersyjny i trzeba o nim mówić głośno. Jako specjalista od psychodietetyki czuję się do tego zobowiązana.

Od pierwszego dnia życia Franka, aż do dziś (a za kilka dni kończy 3 miesiące) nie byłam na żadnej diecie. Jem to, co jadłam zawsze. Staram się po prostu żyć zdrowo. Nie piję alkoholu, nie jem śmieciowego jedzenia, dbam o ruch na świeżym powietrzu. Nigdy nie wyeliminowałam z diety kwaśnego, ostrego, ani smażonego. Nigdy nie przepadałam za jakimś ciężkostrawnym jedzeniem, więc nie powiem, że wcinam codziennie bigos i smażoną kiełbasę z cebulą. Jem po prostu normalnie, nie zmieniło się nic z wyjątkiem wyeliminowania serów z żywą pleśnią i surowych ryb oraz mięs. W mojej codziennej diecie jest miejsce zarówno na owsiankę jak i na czekoladę, orzechy, cebulę, czosnek czy ogórki kiszone. Nie żałuję też sobie przypraw. Z uwagi na to, że Franek nie ma skazy białkowej, nie muszę rezygnować również z nabiału. Do dnia dzisiejszego nasz synek nie miał kolki, ani niestrawności. Jestem żywym przykładem tego, że dieta mamy nie ma wpływu na występowanie kolek niemowlęcych. Dowiodły to również liczne badania naukowe.

A teraz zapraszam Was do przeczytania wywiadu z położną i konsultantką laktacyjną Aleksandrą Kopras (Zaufaj Położnej).

Czy istnieje dieta dedykowana matkom karmiącym?

Zgodnie z najnowszą wiedzą medyczną mama karmiąca piersią powinna odżywiać się zdrowo i różnorodnie. Przez wiele lat karmienie piersią obrosło w wiele krzywdzących mitów – wiele z nich narzuca mamom co powinny jeść, a czego nie, żeby malec czuł się dobrze. Przez to wiele mam ma poczucie, że po spożyciu kawałka czekolady zrobi dziecku krzywdę, gdzie ciągły rozwój medycyny pozwolił obalić ten pogląd dawno temu.

Czy dieta mamy może przyczynić się wystąpienia alergii u dziecka?

Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba zagłębić się w pracę naszego organizmu. Kiedy spożyjemy jakiś pokarm trafia on do układu pokarmowego, gdzie jest rozkładany na części pierwsze – węglowodany, białka tłuszcze, itd. Wspomniane składowe trafiają do krwi, dzięki czemu są transportowane oraz dystrybuowane w określonych narządach naszego ciała. W okresie laktacji pokarm tworzony jest w pęcherzykach mlecznych z podstawowych składników obecnych we krwi. Antygeny białkowe odpowiedzialne za reakcję alergiczną organizmu również ulegają procesowi trawienia. Biorąc pod uwagę wszelkie procesy, które składają się na drogę pokarmową szansa na to, że cokolwiek z diety mamy wywoła reakcję alergiczną u dziecka są niewielkie. Jedynym momentem, kiedy stosuje się u mamy dietę eliminacyjną jest rozpoznana u dziecka alergia na białko mleka krowiego. Sytuacja ta jednak zdarza się w granicach 0,5-2,5%, dziecko powinno być pod opieką alergologa, zaś mama dietetyka, aby uniknąć niedoborów pokarmowych po eliminacji poszczególnych produktów.

A co ze słynnym „niejedzeniem” kwaśnego i ostrego?

Faktycznie smak i zapach konkretnych produktów może przechodzić do mleka, jednak z badań wynika, że dzieciom to nie przeszkadza, a wręcz ułatwia późniejsze rozszerzanie diety. Ponadto istnieją doniesienia mówiące o tym, że różnorodna i bogata dieta mamy zmniejsza ryzyko wystąpienia alergii pokarmowych u maluszka na późniejszych etapach życia.

Od czego zatem powstają kolki niemowlęce? Czy możemy im zapobiec?

Przyczyn złego samopoczucia malucha może być wiele: głód, przekarmienie, nadmierna ilość bodźców z otoczenia. Przyczyn dolegliwości brzuszka można się doszukiwać również w błędach laktacyjnych. Najlepszym rozwiązaniem przy utrzymujących się dolegliwościach jest spotkanie z Certyfikowanym Doradcą Laktacyjnym, który oceni całą sytuację i określi konkretny plan działania mający na celu poprawę sytuacji.

Jak Pani myśli, dlaczego takie mity dotyczące diety kobiety karmiącej przekazywane są z pokolenia na pokolenie?

Każdy bazuje na swoich osobistych doświadczeniach. Niejednokrotnie podczas mojej wizyty u pacjentki obecna w domu jest również jej mama, teściowa lub siostra. Często opowiadają swoje historie, jak nie miały pokarmu albo karmienie piersią sprawiało bardzo silny ból. W momencie, kiedy potrzebowały pomocy nie było takiego stanu wiedzy i umiejętności jak teraz i niestety często doprowadzało to do szybkiego zakończenia laktacji i przejścia na mleko modyfikowane. Przyczyn nieudanego karmienia piersią doszukują się w różnych aspektach (zła dieta, małe piersi, itd.), ponieważ najłatwiej obarczyć winą za niepowodzenie samą mamę. Obecnie nasza wiedza jest na zupełnie innym poziomie i tylko od nas zależy, czy zrobimy z niej użytek. W większości przypadków przyczyna niepowodzeń laktacyjnych wcale nie leży po stronie mam tylko w braku prawidłowej edukacji okołoporodowej w zakresie karmienia piersią.

Z jakich produktów żywieniowych Panie najczęściej rezygnują i dlaczego?

Kierując się mitami, które powstały na przestrzeni kilkudziesięciu lat kobiety karmiące często eliminują z diety te produkty, które rzekomo miałyby wywołać bóle brzuszka u dziecka. Do najczęstszych zaliczyłabym kapustę, groch, cebulę, owoce pestkowe oraz nabiał. To są oczywiście tylko przykłady, ale jeśli ktoś stosuje dietę eliminacyjną bez udowodnionych podstaw zdrowotnych to właściwie może zrezygnować z każdego produktu żywieniowego.

Do czego mogą doprowadzić diety eliminacyjne stosowane na własną rękę?

W codziennej praktyce mamy do czynienia ze sporą grupą pacjentek niedożywionych, a tym samym bardzo osłabionych. Są to bardzo niebezpieczne sytuacje, gdzie zwłaszcza po porodzie przy ogromnych zmianach toczących się w organizmie w tym czasie bardzo ważne jest dostarczanie odpowiedniej ilości kalorii. Eliminacja produktów z diety poza dużym osłabieniem fizycznym może doprowadzić do niedoborów witamin oraz innych składników niezbędnych do funkcjonowania organizmu, chociażby wapnia. Nawet jeśli dieta eliminacyjna jest konieczna taka pacjentka powinna być pod stałą opieką dietetyka, aby z jego pomocą utrzymać zdrowe i zbilansowane żywienie.

Czy jakość mleka jest uzależniona od diety mamy?

Zawartość poszczególnych składników mleka nie jest uzależniona od diety mamy, natomiast może różnić się ich jakość. Dobrym przykładem są tłuszcze, których ilość zmienia się tylko w zależności od stopnia dojrzałości mleka (w mleku początkowym, tzw. siarze jest ich mniej w stosunku do mleka dojrzałego), jednak spożywanie większej ilości nasyconych kwasów tłuszczowych przez mamę może przełożyć się na większą ich zawartość w pokarmie.

Czego tak naprawdę nie można spożywać podczas karmienia piersią?

Dieta mamy karmiącej powinna być zbilansowana i zdrowa zawierająca odpowiednią ilość składników odżywczych, mineralnych oraz witamin. Jak widać zalecenia te nie różnią się od tych, które dotyczą reszty społeczeństwa. Jak każda inna osoba mama karmiąca powinna unikać produktów wysoko przetworzonych oraz z dużą zawartością nasyconych kwasów tłuszczowych (margaryny, smalec, słonina, olej palmowy).
Szczególną uwagę należy zwrócić również na alkohol. Nieprawdą jest, że alkohol zwiększa ilość pokarmu czy powoduje lepszy sen u dziecka karmionego piersią. Alkohol bez przeszkód przechodzi do pokarmu kobiecego i może negatywnie wpływać na dziecko. Planując picie alkoholu mama musi pamiętać o regularnym odciąganiu laktatorem pokarmu, który należy utylizować, a karmienie można podjąć ponownie po wygaszeniu wszystkich objawów neurologicznych.

Czy to prawda, że trzeba pić specjalne herbatki na pobudzenie laktacji?

Tzw. galaktogogi, czyli produkty mlekopędne rzeczywiście są pomocne przy próbach zwiększania ilości produkowanego pokarmu. Herbatki laktacyjne dostępne na rynku opierają się głównie na wyciszającym i uspokajającym działaniu melisy, ale większość z nich zawiera również koper włoski, który na chwilę obecną uznawany jest z toksyczny i nie zaleca się stosowania go podczas karmienia piersią. Z innymi ziołami również należy działać ostrożnie, ponieważ wszystko stosowane w nadmiarze może negatywnie odbić się na naszym samopoczuciu i zdrowiu.

Jak to jest z piciem wody? Ile litrów dziennie należy jej wypić? Jest mnóstwo opinii na ten temat. Jedni mówią, że trzeba słuchać organizmu i pić wtedy kiedy czujemy pragnienie, a inni, że trzeba pić nawet jeśli nie ma się na to ochoty.

Głównym czynnikiem jest woda, ale zaliczamy tu również inne napoje, takie jak soki, herbatę, kawę oraz mleko. Niestety i w tym przypadku krąży wiele mitów, gdzie jednym z nich jest ten, że przyjmowanie dużych ilości wody wpływa na zwiększenie produkcji pokarmu. Tymczasem musimy pamiętać, że natura nie lubi skrajności i przewodnienie organizmu może być tak samo niebezpieczne jak jego odwodnienie. Dlatego picie wody powinno być dla nas nawykiem, reakcją na uczucie pragnienia, a nie wymuszonym działaniem. Z relacji kobiet ciężarnych u wielu pojawia się uczucie pragnienia podczas samego aktu karmienia maluszka, dlatego przed przystawieniem dziecka do piersi warto wcześniej przygotować sobie szklankę wody w zasięgu ręki.

Dodaj komentarz (4)

  • ewe

    30 czerwca 2020 at 09:33

    Zgadzam sie! U mnie było podobnie. Jadłam wszystko w ciąży. Po porodzie okazało się, że Liwia źle reaguje na pora i świeżego ogórka i przez pierwsze 3 miesiące unikałam. Poza tym jadłam normalnie. Jakiejś dużej kołki nie było. Dobrze, że o tym piszesz, bo jednak nadal te stare przekonania są rozpowszechniane.

    1. Aleksandra

      30 czerwca 2020 at 10:32

      Dziękuję za komentarz 🙂 Oczywiście, wszystko z głową. Zdrówka dla Was!

  • Daria

    30 czerwca 2020 at 15:24

    I niech ta wiedza idzie w świat!!!

    Bardzo dobrze, że o tym piszesz! 😉

    1. Aleksandra

      6 lipca 2020 at 14:45

      dziękuję 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

18 − osiem =

Poprzedni post Następny post