Podsumowanie pierwszych sześciu miesięcy z Franciszkiem

23 października 2020Aleksandra

Ostatnio mój mąż zwrócił mi uwagę, że „dawno nie było nic o dzieciach” 🙂 hahah! Postanowiłam nadrobić zaległości. Z racji, że post podsumowujący pierwsze 10 tygodni życia z niemowlakiem cieszył się ogromnym zainteresowaniem, postanowiłam to kontynuować i podzielić się z Wami przemyśleniami po 6 miesiącach. W tym poście znajdziecie praktyczne rady oraz informacje na temat produktów, które u nas się sprawdziły.

Ubranka

Moje podejście do tematu ubranek dla Franka zmieniło się przez te 6 miesięcy diametralnie. Aż sama nie wierzę, że podchodzę do tematu tak praktycznie. Pisałam już o tym we wcześniejszych postach, ale powtórzę – jak byłam w ciąży miałam ochotę rzucić się na wszystko co jest śliczne. Układałam sobie w głowie plan na to jak będę ubierać Franka. Oczami wyobraźni widziałam już jego stylizacje. Niby wiedziałam, że dziecko wszystko szybko ubrudzi, ale chyba jeszcze próbowałam to wyprzeć.

Życie to zweryfikowało niemal natychmiast. Szybko zorientowaliśmy się z mężem, że podczas zakupów trzeba zadawać sobie tylko dwa pytania: czy ubranko jest dobre gatunkowo (100% bawełna lub muślin/len) i czy jest praktyczne. Od trzech miesięcy Franek jest wirtuozem swojej maty, wciera w siebie wszystko. W dodatku wciąż sporo nam ulewa. Po całym dniu jego stylizacja jest mocno… „high fashion” 😉

Wciąż staram się dobierać rzeczy, które są ładne i minimalistyczne. Jak wiecie nie znoszę pstrokatych wzorów i przaśnych nadruków. Idealnie sprawdza się nam wciąż h&m online, newbie i Pinokio. Nasz synek rośnie w takim tempie, że nie nadążam. Przysięgam. Mamy naprawdę niewiele ubranek, a wciąż są takie, w których nie zdążył wystąpić. Więcej pieniążków inwestujemy w takie rzeczy jak kurtki, kombinezony. One muszą być wykonane z materiałów bardzo dobrej jakości.

Skarpetki ubieramy mu tylko jak jest zimno na zewnątrz, w domu nigdy ich nie nosi. Wciąż mamy nadwyżkę tego towaru w szufladzie:) Franek 3/4 swojego życia spędził na boso. Tak zalecił nam lekarz i fizjoterapeuta (pisałam o tym w poście o minimalizmie). (Odpukać!) Franek jeszcze nigdy nie był przeziębiony, nie miał nawet katarku. Bose stópki górą!

A jak już zakładamy skarpetki to ostatnio tylko Happy Socks, które dostaliśmy w prezencie. Franka ulubione to „Bitelsiki”.

Jeśli jesteście na etapie kolekcjonowania wyprawki to radzę Wam, nie wynoście ich ze sklepów siatami. Kupujcie tylko to co naprawdę się przyda. Naprawdę ciężko będzie Wam skorzystać ze wszystkich rzeczy, a szkoda środowiska i Waszych pieniędzy. Jeśli czegoś Wam zabraknie to zawsze można domówić. Lepiej w tę stronę 🙂

Zabawki

Jeśli myślisz, że dziecko będzie się bawić tym co Ci się podoba to jesteś w błędzie! Ok, może czasem Wam się uda trafić, ale tu już trzeba mówić o farcie. Franek ze wszystkich swoich zabawek, najbardziej lubi niebieski zegarek mojego męża. Jego pasek wykonany jest z gumy, więc świetnie sprawdza się jako gryzak 😉 Na drugim miejscu są klucze od naszego mieszkania, a dopiero na trzecim uplasowała się piramidka od Fisher Price.

Jak był młodszy to kochał ponad życie Pana Liska Konges Sloejd. Właściwie to nic innego go nie interesowało do piątego miesiąca. No może z wyjątkiem baby gym’a. To był bardzo dobry zakup, ale o nim już też pisałam w poście podsumowującym 10 tygodni.

Powiem Wam szczerze, że najtrudniejszy etap pod względem zabawy mamy już chyba za sobą. Teraz Franek potrafi bawić się swoimi zabawkami bardzo długo. Spędza mnóstwo czasu na macie, ćwiczy pompki (nie żartuję haha, zobaczycie na zdjęciu poniżej), przewroty i inne fikołki. Oczywiście jego głównym celem jest jak najszybsze przedostanie się z maty na podłogę. Myślę, że to ta zabawa w „mata parzy”. Jednym słowem Franek dba, abym wykonała w ciągu dnia odpowiednią ilość przysiadów 🙂

Projekt plaża 2021

U nas od początku sprawdził się leżaczek Babybjörn, kocham człowieka, który go stworzył. Gdyby nie ten leżaczek to z pewnością ciężko by było mi się nawet wykąpać. Przez bardzo długo czas leżaczek + baby gym to była Franka największa rozrywka. Minusem zabawy jeszcze do niedawna było to, że mały szybko się męczył. Chwila zabawy, chwila spania i tak w kółko. Teraz jest już super!

Od kiedy Franek szaleje na macie z zabawkami to mogę zrobić praktycznie wszystko w domu. Ale ten stan trwa mniej więcej od 2 tygodni. Wcześniej musiałam stawać na rzęsach żeby czymś go zainteresować. Mały dużo więcej marudził, był niespokojny. Wydaje mi się, że winę za ten stan ponoszą ząbki.

Jak już nie wiedzieliśmy co robić (a trzeba było cokolwiek ogarnąć w domu) to przypadkiem odkryliśmy Baby TV. Bardzo długo wzbranialiśmy się od telewizji, ale ostatecznie okazała się dla nas ratunkiem. Puszczamy mu tylko wybrane przez nas bajki lub piosenki. Franek uwielbia poranną piosenkę. Buzia mu się cieszy jak tylko usłyszy znajomą melodię. Stwierdziliśmy, że nie będziemy zabraniać Frankowi oglądania telewizji. To może wywołać w przyszłości odwrotny efekt. Zakazany owoc najlepiej smakuje. Zabraniając czegoś dziecku sami nadajemy temu „magicznej” wartości. Tak samo jest ze słodyczami u starszych dzieci. Dokładnie o tym uczyłam się na psychodietetyce. Restrykcje i zakazy nie są wcale takie dobre. Rzecz jasna wszystko z głową, nie chodzi o to, żeby puszczać dziecku głupkowate bajki.

Matę, którą mamy i bardzo polecamy znajdziecie tu: https://muppetshop.eu/product-pol-3744-Mata-piankowa-dla-dzieci-Skip-Hop-Playspot-zloto-szara.html

Nasz mega pojemny kosz na zabawki: https://www.ikea.com/pl/pl/p/hurring-kosz-bambus-naturalny-10460765/

-Mamo, moje 20 zabawek nie wystarczy. Widzę, że masz tego więcej!

Rozszerzanie diety i wprowadzenie butelki

Ojej. U nas sytuację idealnie obrazuje stwierdzenie „oczekiwania vs rzeczywistość”. Ileż to mieliśmy wizji gotowania wspaniałych zupek i serwowania pyszniutkich, słodziutkich owoców. Konsultowaliśmy nawet nasze pomysły z Panią Doktor. Franek niestety nie docenia naszych kulinarnych umiejętności. Jak tylko podamy mu coś co sami ugotujemy to krzywi się tak, że aż go wzdryguje. Hahah, wtedy pewnie Franek zadaje sobie pytanie „jak to możliwe mamusiu, że Ty mówisz ludziom jak mają gotować…” 🙂 Ostatnio mój mąż ugotował dla niego przepyszny rosołek. Jak się okazało, tylko nam smakował. Najmłodszy domownik ocenił to danie na mocne 2/10.

Oczywiście rozszerzanie diety rozpoczęliśmy od warzyw, po ukończonym 5 miesiącu. Owoce wprowadziliśmy dopiero miesiąc później. Frankowi nie smakuje większość warzyw i większość owoców. W akcie desperacji spróbowaliśmy mu dać słoiczek Gerbera i tadam. Wjechało. Franek zaczął jeść. I wytłumaczcie mi fenomen tych słoiczków. Czy u Was też tak jest? Ja wolałabym gotować mu sama, ale niestety młody jest w stanie tylko spróbować, a później już nawet nie otwiera buzi. Mam nadzieję, że mu to minie. Staramy się teraz mieszać. Czasem dajemy mu słoiczki, a czasem sami gotujemy. Wyobrażacie sobie, że sam banan mu nie smakuje? Gruszka też nie. Tadek niejadek nadchodzi <3

Wprowadzenie butelki

To dopiero było wyzwanie. Jak ja żałuję, że od samego początku nie dawałam mu swojego mleka odciągniętego w butelce regularnie. Teraz Franek niestety nie lubi się z butelką. Zaczęliśmy nad tym pracować, ponieważ w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy chciałabym przejść już całkowicie na mleko modyfikowane. Zobaczymy czy się uda 🙂

Butelkową przygodę zaczęliśmy od Medeli Calma. Ona się sprawdziła na samym początku. Mały chętnie z niej pił. Teraz nie ma szans. Nawet nie wie o co chodzi jak wkładamy mu smoczek do buzi. Nie chce go ssać, traktuje jedynie jak gryzak. Później zamówiliśmy droższą butelkę Elhee. Zachęciły nas dobre opinie w sieci. I tu sytuacja wygląda dokładnie tak samo jak z butelką Medela. Nasz syn absolutnie nie zamierza z niej pić 🙂 To samo z b.boxem. Wszystkie te butelki w oczach Franciszka są gryzakami.

Sprawdziłam oczywiście, że mleko modyfikowane nie jest problemem. Jak dawaliśmy mu z łyżeczki to widać było, że bardzo mu smakuje (dajemy Bebilon Profutura 2). Postanowiłam spróbować z jakąś najzwyklejszą butelką. Pojechaliśmy do Mama i Ja i opisałam sprzedawczyni sytuację. Powiedziałam, że nasz synek nie akceptuje butelki i że szukam czegoś co nie będzie przekombinowane. Pani bez chwili zastanowienia zaproponowała mi butelkę medium od Lansinoh. Wzięłam bez zastanowienia, ponieważ jej cena jest na tyle przystępna, że nie ma zbyt dużego ryzyka. Ku naszemu zdziwieniu, Franek załapał. Nieśmiało zaczął pić mleczko. Po tygodniu nastąpił jednak regres. Znowu przestał. Nie zmuszaliśmy go. Próbowaliśmy konsekwentnie tylko raz dziennie. I na całe szczęście od kilku dni znów zaczął z niej pić. Mam nadzieję, że już na dobre ją zaakceptuje 🙂

Ząbkowanie – drużyna specjalna

Zanim napiszę cokolwiek to chciałabym podziękować mojej koleżance Marcie za polecenie żelu Dentinox N. Ten żel naprawdę nas ratuje. Frankowi mniej więcej 2 tygodnie temu wyszły dwa ząbki na dole. Wcześniej mieliśmy dość ciężkie noce. Franiu budził się bardzo często, dużo płakał. Nie mogę powiedzieć, że mieliśmy nieprzespane noce, bo to byłoby zbyt wyolbrzymione, ale zdecydowanie to były jedne z trudniejszych nocy ostatniego pół roku. Od kiedy zaczęliśmy stosować Dentinox N (można ją stosować tylko 3 razy na dobę) to sytuacja znacznie się poprawiła. Działa niemal natychmiast. Franciszek od razu po posmarowaniu dziąsełek zasypia. Tą maść trzymamy na noc. W dzień i wieczorami pomaga nam Anaftin Baby i schłodzone gryzaki.

Małe ząbki wyglądają tak słodko, że się rozpływam!

Książeczki

Od kiedy sięgam pamięcią, zawsze marzyłam żeby rodzice czytali mi bajki na dobranoc. Uważam, że to buduje niesamowitą bliskość. Czytanie przed snem pozwala nam na chwilę wyciszenia. Na moment możemy przenieść się do chatki Kubusia Puchatka, albo na łąkę ze słynnymi dalmatyńczykami. Oboje z mężem kochamy bajki Disney’a i od nich zaczęliśmy. Ostatnio kupiliśmy również pierwszą książeczkę Franklina (wiecie, że to była moja ulubiona bajka?). Franiu ją uwielbia. Niestety jest już lekko „nadgryziona” przez naszego syna, dlatego nie zakwalifikowała się do sesji zdjęciowej 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

trzy × pięć =

Poprzedni post Następny post